poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Uczę się robić zdjęcia

Moi rodzice mówią, że mam wiele talentów. Takie bogactwo nazywają czasami "klęską urodzaju".
Pomyślałem więc czemu by nie spróbować swoich sił jako fotograf?

Tato jak to zwykle dorośli - starał się mi tłumaczyć, że fotografia to sztuka, że fotograf musi myśleć o tym, co fotografuje, dbać o światło i o kompozycję, czyli robić zdjęcie tak, żeby to co fotografuję wyglądało jak najlepiej, ładnie mieściło się w ramce...

I jak myślicie? Załapałem o co chodzi?

Oto mój kot Kropek w części środkowej. Tematem pracy są jego plecy.










A tu tematem jest ogon mojego drugiego kotka - Jinxa










Kot Jinx jest poważnym kotem w średnim wieku. Tak wygląda w pełnej krasie - nie tylko po świętach.









A oto moje stopy. Prawda, że ładnie wyszedłem?
Tato mówi, że właściwie jest to mój pierwszy "Autoportret".










i wielka sztuka, która podobno nigdy się nie starzeje....










Wielu z Was pomyśli sobie zapewne, że byłem w Kosmosie i sfotografowałem czarną dziurę. Nic podobnego! A przynajmniej jeszcze nie tym razem. To tylko zbliżenie na czarny sweterek dziadziusia!








A tytuł tego dzieła to "Martwa natura z herbatą".










Szkoda, że już zadecydowałem, że jak dorosnę to zostanę paleontologiem, bo w przeciwnym razie artysta-fotografik byłby ze mnie całkiem nie najgorszy....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz